Za niezwykle interesujące uważam wyciąganie z piwnic czy strychów różnych staroci i nieużywanych przedmiotów, odnawianie ich i nadawanie im nowego niecodziennego blasku. Czyszcząc, wymyślając motyw, który ma się na nich znaleźć a później i malując, daję im nowe życie. Przedmioty, które zostały uznane za martwe i nadające się do wyrzucenia są dla mnie pacjentami i dużym polem do popisu. Również projektuję meble, z docelowym przeznaczeniem do malowania. (Jako przykład meble z Raji pokoju i stolik malowany dla Doroty, lustro ze strychu teściowej, czy zwieńczenie starej szafy kupione na pchlim targu)